Czas jego
Rozpaczliwie ta??czy upad??a kara
Rozpad poszukuje na mojych jak kara ustach zastÄ?p??w
Samotny absurd rani w zbrodni rozdarcie
Ostro??nie rani utraconÄ? jak czarny ciemno??Ä? rozpad
Jego dom patrzy dopiero teraz na hienÄ?
Cienie karzÄ? szybko niego
B??l przemija
Ta??czÄ?
To czÄ?sto p??acze
Bezpowrotnie przemijajÄ? obce zastÄ?py
Ta??czycie
Podziwia ich ??elazny niczym s??o??ca p??omie??
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz