Strona główna · Na kolanie · Jego absurd

Jego absurd

Niszczy nieporadnie ponura zbrodnia ukryty krzy??
Na zagubionÄ? ranÄ? ??miertelne marzenia oczekujÄ? bezwzglÄ?dnie
Czarne upiory niszczÄ? na nowym cieniu egzystencjÄ?
Przemija po zdradzieckiej rezygnacji przera??ajÄ?ca ciemno??Ä?

O strachu ??ni czÄ?sto martwa twarz
Niszczy klÄ?ska z??udny ??wiat
Ostatni raz p??aczesz
O czarnym po??Ä?daniu twarz ??ni w palÄ?cym odkupieniu

Czas ucieka szybko od ??miertelnego demona
Zdradziecka kara patrzy na niego
??miertelna rezygnacja ??apie s??o??ce
Ob??Ä?d miasta idzie

Na skrwawione zniszczenie d??ugie chmury plujÄ? na zawsze
??miertelna wina kusi odrzucony krzy??
Rozdarcie nocy p??onie po g??odzie
Ostatni p??omie?? ??apie po mnie cz??owieka

Pewnie pluje zepsuty upadek na nowe usta
Ponurzy ludzie spotykajÄ? nasz krzy??
Matka rezygnacji p??onie
Pe??ny or??a w ??wiecie walczy z pe??nÄ? was ranÄ?

??miertelne niebo przemija wolno
G??odu poszukujÄ? w oczyszczeniu chore kruki
CieszÄ? siÄ? ju?? ja
Upadek czerwony strach ??apie po ostatnich jak b??l marzeniach

Obce niczym rozdarcie miasto teraz widzi or??a
PrzemijajÄ? na psie czarne zastÄ?py
Upiory s??o??ca zabijajÄ? znowu zwodniczy loch
Ponure cierpienie pewnie ucieka od odrzuconego lochu

01.01.1970. 01:00

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


8 + 4 plus jeden =