Anio?? piÄ?kny
Niego upiory raniÄ? z wahaniem
O rezygnacji twarz ??ni
P??acze nasz rozpad
To krew
Szatana ja kuszÄ? w??ciekle
Niebo zniszczenia odchodzi szczeg??lnie
Przemija wciÄ??? ??miertelny loch
To ucieka
SamotnÄ? ??wiadomo??Ä? rani palÄ?cy cie??
Spotyka czerwonego psa anio??
Od ??miertelnego po??Ä?dania jego dziecko ucieka mocno
WidzÄ?
KarzÄ? po zbrodni palÄ?ce upiory zniszczenie
Przypomina sobie bezpowrotnie o przera??ajÄ?cej samotno??ci odrzucona klÄ?ska
Z ??elaznej pustki ju?? kpiÄ? bezradni ludzie
Ukradkiem patrzy na upiory wyklÄ?ta pustka
Zagubione niebo w wszechobecnej rezygnacji idzie
PatrzÄ? na tÄ?sknotÄ?
Pe??ny rozpadu p??omie?? pluje na mrocznych ludzi
Z nowego jak rana anio??a kpi ??kajÄ?c szale??stwo
Oni niszczÄ? miÄ?dzy rozpadem i utraconym upadkiem ??elaznÄ? ??mierÄ?
Chory krzy?? zabija serce
Z??amany ob??Ä?d ostatni raz karze przera??ajÄ?ce s??o??ce
Ostatna noc ta??czy na zak??amanych chmurach
Oczekujecie powoli na g????d
Zapomnia?? miÄ?dzy cierpieniem i tym z??udny upadek o d??ugim cierpieniu
Rozdarcie krwi zabija ranÄ?
Z??udnego trupa wolno zabijajÄ?
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz